Zobacz temat
 Drukuj temat
Dieuwer Illes
Choo
i.imgur.com/ICt6WHX.png

fuckingyoung.es/wp-content/uploads/2012/08/sauvetroncoso1.jpg

Every fortress falls
It is not the end

Przez pewien czas wsłuchany w ciszę oczekiwał potępienia licząc kolejne sekundy do grzmotu, jaki powinien dogonić każdy z kolejnych przebłysków niepokojącej świadomości, że swoimi czynami zakłócał porządek świata; raz po raz rozświetlała ona jego myśli znacząc połączenia nerwowe spękaniami błyskawic, lecz choć obronnie kulił głowę chroniąc się przed ciosem mającej go skarcić pięści ta wbrew naturalnemu prawu nie opadała na niego, a europejski Bóg nieprzerwanie milczał. Dieuwer dopiero później odkrył, że przypatrywał się on temu z upodobaniem i kiwał głową na kolejne rzesze przeganianych z raju grzeszników, którzy odważyli się sięgnąć po owoc usłyszawszy podszept spomiędzy gałęzi drzewa, jakby system pozostawał wdzięczny za podważenie niedoskonałości człowieka, którego stworzył, samemu wystawiając go na próbę poprzez upewnienie się, że nie zabraknie zwodzących na pokuszenie węży.

Groźba wisiała nad nim w powietrzu jak miecz nad Damoklesem lecz on - tylko okazjonalnie podnosząc spojrzenie na rotujące ostrze, które na dowód swego uprzywilejowania byłby gotów połknąć z chwilą pęknięcia cienkiej nici zaufania, jakim rząd obdarzał mu podobnych - pozwalał się życiu prowadzić wszędzie tam, gdzie chciało aby trafił. Chwytało go za rękę tym częściej, im więcej osób pragnęło zrobić to samo, i prowadziło w tym piękniejsze rejony raju, im więcej nazwisk dostarczył. Czynił z nich nietracącą wartości walutę, którą mógł wymienić na wszystko czego pragnął tak długo jak jego własne serce nie było w stanie zabić mocniej i drgnięciem żył pod skórą wywołać fali uderzeniowej. Ci ludzie żyli w ciągłym strachu nieprzerwanie rozglądając się na boki, doszukiwali się własnych śladów na ziemi, patrzyli kamerom w oczy jak złodzieje, choć kradli tylko wydolność i bezpieczeństwo społeczeństwu, godzili się na najniższe warunki i - obłąkani - byli gotowi odebrać sobie życie postawieni przed perspektywą uzdrowienia; był szczęśliwy mogąc im pomóc.

Był częścią pokolenia, które po ciemnych wiekach jakie ludzkość spędziła nieudolnie podejmując się walki z własną naturą wreszcie mogło odetchnąć nie poznawszy żadnego z imion brzemienia, którego balast wynaturzał jej nieśmiałe kroki robione ku rozwojowi; część z nich była w tył, inne kończyły się upadkiem. Połowę czasu cywilizacja zataczała się upojona radością jaka ogarniała ją z każdym drobnym sukcesem w przezwyciężeniu swej nieporadności, nieświadoma jeszcze, że każdorazowo traciła jedynie gram z setek ton spoczywającego na niej ciężaru. Wreszcie dowiedziono, że można usunąć go chirurgicznie; następnie stało się to równie zwyczajne co przecięcie pępowiny, uniemożliwiające plugawemu łożysku tuczenie człowieka niezdrowymi myślami. Dieuwer patrzył w lustro z pewną obawą, że coś się zrosło, ale nigdy nie udało się mu oszukać samego siebie, że ma objawy; innych był w stanie z budzącą jego własne przerażenie łatwością.

Edytowane przez Choo dnia 28-09-2017 17:41
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Było użytkowników: 211
· Ostatni użytkownik: Acanthi
1,607,031 unikalne wizyty